PGE Vive Kielce po zaciętym boju z Orlen Wisłą Płock po raz szesnasty zdobyło PGNiG Puchar Polski

W wielkim finale PGNiG Pucharu Polski mężczyzn PGE Vive Kielce minimalnie lepsze od Orlen Wisły Płock 26:25 (9:11). Znakomity mecz, zmiany prowadzenia i ogromne, sportowe emocje w Arenie Poznań! To jedenasty z rzędu i szesnasty w historii krajowy puchar dla zespołu z Kielc.

Puchar Polski w XXI wieku to arena niemal tylko dwóch ekip: z Kielc oraz z Płocka. Dość powiedzieć, że na 19 edycji rozegranych od nowego milenium tylko raz puchar powędrował gdzie indziej: w 2002 roku duopol przerwała Warszawianka.

Nic więc dziwnego, że kolejny finał znów miał rozstrzygnąć się między dwiema najbardziej utytułowanymi ekipami w historii rozgrywek – PGE Vive (15 Pucharów Polski) i Orlen Wisłą (10). W ostatnim czasie regułą jest jednak, że górą z rywalizacji wychodzą kielczanie. Mistrzowie Polski w niedzielę grali o jedenasty już Puchar Polski z rzędu. Ostatnimi, którzy zatrzymali Vive, byli właśnie płocczanie (w 2008 roku). Teraz marzyli o powtórce. – Nie mamy nic do stracenia. Stać nas na niespodziankę – przekonywał szkoleniowiec Wisły, Xavier Sabate.

Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania odbyła się miła uroczystość: odznaki za zasługi dla polskiej piłki ręcznej odebrali wybitni przedstawiciele dyscypliny z terenów Wielkopolski. W tym m.in. Henryk Rozmiarek, brązowy medalista Igrzysk Olimpijskich 1976 w Montrealu, który otrzymał odznakę diamentową z wieńcem.

Po pierwszym gwizdku arbitrów nikt prezentów na parkiecie nie miał zamiaru już jednak rozdawać. Wynik spotkania dla Wisły otworzył Tomasz Gębala, ale kolejne dwie bramki były już udziałem kielczan. Vive miało nawet szansę na podwyższenie prowadzenia i zbudowanie przewagi już na samym początku spotkania, ale po prostym błędzie mistrzów Polski skontrował Michał Daszek (2:2, 5 min.). Zgodnie z nadziejami trzech tysięcy kibiców na trybunach, zapowiadały się ogromne emocje.

Lekiem na dobrze zorganizowaną defensywę Wisły były indywidualne akcje Luki Cindrica, który w pojedynkach jeden na jednego raz po raz ogrywał płockich defensorów (6 bramek, tytuł MVP wśród zawodników Vive). Po stronie Nafciarzy szalał zaś Michał Daszek (9 bramek i MVP). Płocczanom zabrakło jedynie większej siły rażenia z drugiej linii.

Kwadrans przed końcem pierwszy raz to VIVE urwało się rywalom. Mateusz Jachlewski trafił na 19:17 i reagować musiał Xavier Sabate. Efekt natychmiastowy, bo 30 sekund później znów mieliśmy remis – po 19.

Kolejny szturm przeprowadziła Wisła. Trafił De Toledo, poprawił Daszek i gdy do końca pozostało pięć minut gry, płocczanie prowadzili 24:22. Na wszelkie kłopoty ratunkiem jednak Cindrić. Chorwat wziął sprawy w swoje ręce i po chwili przewaga rywali zniwelowana (24:24). Zostało 120 sekund gry.

Trafił Blaż Janc, wyrównał Renato Sulić (25:25). Ostatni atak Vive na karnego zamienił Alex Dujszebajew, a „siódemkę” wykorzystał Julen Aguinagalde. Wisła na wyrównanie miała 10 sekund. Płocczanie doprowadzili do rzutu Dana Emila Racotei, ale piłkę zatrzymał Vladimir Cupara. Jedenasty z rzędu, a szesnasty w historii Puchar Polski powędrował do Kielc.

ORLEN WISŁA PŁOCK – PGE VIVE KIELCE 25:26 (11:9)

Płock: Morawski, Wichary – Daszek 9, De Toledo 2, T. Gębala 3, Góralski, Krajewski, Mihić 1, Mlakar 2, Moya 1, Obradović, Piechowski 1, Racotea 1, Sulić 5, Zdrahala

Kielce: Cupara, Ivić – Aguinagalde 2, Bis, Cindrić 5, A. Dujshebaev 1, Fernandez Perez 2, Jachlewski 2, Janc 5, Jurkiewicz 1, Karalok 3, Kulesz 3, Lijewski, Mamić 1, Moryto

Relacja za zprp.pl