Dokąd zmierza poznański sport?

Często w kuluarach pojawiają się zarzuty do mediów o brak zainteresowania niektórymi klubami. W tym miejscu trzeba zadać sobie pytanie: Czy kluby nie mają sobie nic do zarzucenia? Kwestia podejścia klubów do mediów w wielu sytuacjach wygląda nijako, są przypadki gdzie ten temat nawet nie istnieje.

Niestety ale w lwiej części ludzie zarządzający klubami zatrzymali się w czasach słusznie minionych czyli prezesi, dyrektorzy i zarządzający klubami ograniczają się jedynie do wyszperania/wydębienia trochę kasy, a to z miasta, a to od jakiegoś sponsora. Nie dając nic w zamian! Są sytuacje w których ludzie z branży medialnej zwrócą uwagę na pewne kwestie w zamian otrzymują brak podjęcia tematu, obojętność, czasem nawet wzburzenie: O co wam chodzi?

Czy warto tracić czas na poczynania klubów które mają w głębokim poważaniu tematy medialne?

Zdecydowanie szkoda czasu. Przede wszystkim brakuje wzajemnego szacunku. Kluby narzekają, że ciężko pozyskać im sponsorów. A co dają w zamian? Klubowi działacze w większości nie mają pojęcia o czymś takim jak ekwiwalent marketingowy. Na większości spotkań pojawiają się przedstawiciele tych samych mediów. Każdy z klubów ma swoje kanały w social mediach. Tutaj możemy jako redakcja podać przykład federacji KSW. Przykład, że Polak potrafi. Zaczynali od gali w restauracjach, a niedawno zapełnili Stadion Narodowy. I nie zapominają o tematach medialnych. Doceniają wszystkich niezależnie czy to duże stacje telewizyjne czy lokalne media. Doceniają każdą publikację, budują relacje i mimo, że jesteśmy lokalnym portalem nie mamy problemu dostać akredytację na galę w Krakowie, Londynie czy Dublinie!

Ale tylko nieliczni pokazują światu: PATRZCIE PISZĄ O NAS! Niektóre kluby wyślą informacje prasowe, ale nie puszczą w eter kto i ile o nich pisze, poświęca im czas. Facebook, twitter czy instagram polegają na budowaniu zasięgów i docieraniu do sporej rzeszy ludzi. Czyli jak jakieś medium wrzuci relację, galerię czy inny rodzaj publikacji z mediów, klub powinien to udostępnić, pokazać, że jest zainteresowanie mediów. W połączeniu z kanałami danego medium idzie zbudować naprawdę fajne liczby. Są w Poznaniu kluby, które podążają tą drogą. Niestety można ich policzyć na palcach jednej ręki. Tam znajdują się ludzie, którzy wiedzą o co chodzi w temacie! I warto podążać tym śladem. Nie podamy sami nazw tych klubów, żeby nie padł zarzut o faworyzowaniu, zainteresowani tematem niech przejrzą klubowe social media i znajdą odpowiedź.

Niektóre kluby wrzucają tylko własne teksty, galerie robione przez ludzi z klubu i zadowoleni, że odbębnili robotę. Nie budują relacji z mediami. Efekty są proste, na część klubów dziennikarze zaczynają patrzeć mniej przychylnym okiem i pojawiają się od święta jak nie ma innych spotkań.

Mamy ciekawy przykład z ostatniego listopadowego weekendu. W sobotę 24 listopada obłożenie spotkań w tych samych godzinach było niesamowite. Niby to jest powód do radości, że tyle dzieje się w naszym mieście. Popatrzcie sami jak to wyglądało:

17:00 Enea Energetyk Poznań vs SMS PZPS Szczyrk
17:00 Biofarm Basket Poznań vs SKK Siedlce
18:00 ENEA AZS Poznań vs AZS UMCS Lublin
18:00 Klub Sportowy AP-Poznań vs MKS Karczew
18:00 Lech Poznań vs Wisła Płock
18:00 AZS UAM POZNAŃ Futsal Kobiet vs AZS UG Futsal Ladies
19:15 PTH Kozice Poznań vs MMKS Podhale Hokej Kobiet

Jak kibice, dziennikarze mają być wszędzie? Kibic wiadomo wybierze swoją ulubioną drużynę, dyscyplinę. Chociaż z dyscypliną może być różnie. Są kluby, które nie mają problemów z zapełnieniem hali, przyciągnięciem nowych kibiców. Odbija się to na innych, którzy nie prowadząc żadnych działań marketingowych dostają w zamian coraz więcej pustych miejsc na trybunach.

Lech grał swoje, szczypiornistki swoje, koszykarze i koszykarki biegali po parkietach, futsalistki walczą o ligowe punkty, no i siatkarki muszą rozegrać swoje sety, do tego dochodzi waterpolo czy pogoń za krążkiem na lodowisku… Wyliczać dalej? Tydzień później większość klubów rozgrywała mecze wyjazdowe.

Faktem jest, że poznańskie kluby nie dysponują własnymi halami i grają na obiektach miejskich. Nie znamy oczywiście warunków na jakich kluby grają na obiektach POSiR, ale kwestia doboru godzin spotkań zależy od dobrej woli. Skoro miasto wymusiło na klubach używanie hashtagu #poznańwspiera (jaki piękny slogan, szkoda, że pusty poza dofinansowaniem, udostępnianiem obiektów) to jako główny sponsor większości klubów powinno mieć wpływ na godziny spotkań. Czy to problem zrobić mecze przykładowo o godzinie 15, 17, 19? Większość obiektów znajduje się blisko siebie i wtedy nie byłoby problemów przejść dla kibiców i mediów z hali na halę.

I tak kluby bez dotacji miejskich padałaby jak muchy, a tak to jakoś to będzie. Potencjalni sponsorzy nie dostrzegając żadnych korzyści nie wyłożą pieniędzy. Samo miejsce na koszulce już dawno przestało być magnesem. Brutalne? No cóż to tylko samo życie… Mecenasi sportu a jest takich kilku w Poznaniu doskonale są zorientowani w temacie i nie chcą być tylko dobrymi wujkami, którzy będą sypać złotówkami na lewo i prawo.

Miasto jako główny sponsor z większą stanowczością powinno wymagać, wręcz egzekwować od klubów, aby te raczyły łaskawie przekazywać informacje o swoich poczynaniach. Te pieniądze płyną z kieszeni każdego z nas. Dofinansowania idą z Budżetu Miasta, który zasilamy my swoimi podatkami.

Mimo coraz powszechniejszego zjawiska hejtu nie boimy się poruszyć tego tematu. Jak padną w naszym kierunku zarzuty, że tylko potrafimy się wymądrzać to proponujemy przeczytać tekst jeszcze raz ze zrozumieniem. Podaliśmy konkretne przykłady jak można według nas choć trochę uzdrowić sytuację. Tekst nie powstał w celu atakowania kogokolwiek tylko otwarcia oczy na pewne kwestie okołosportowe.

Quo Vadis poznański sporcie?